Simracing- moje największe niespełnione marzenie gamingowe

Większość z nas ma marzenia, do których realizacji dąży. Czasami niestety niektóre z nich z przeróżnych powodów muszą zostać odłożone w czasie. W moim przypadku takim marzeniem (oczywiście powiązanym z grami) jest stanowisko simracingowe. Jest to konfiguracja, której złożenie pożera zarówno dużo pieniędzy, jak i przestrzeni w domu.

Ale czym w ogóle jest ten cały simracing zapytacie? Najprościej ujmując sprawę własnymi słowami jest to granie w wyścigowe gry wideo jak najbardziej odwzorowujące realną jazdę- tak zwane symulatory. Przez swoje koszta simracing najczęściej kojarzony jest z e-sportem i profesjonalnymi seriami wyścigowymi. Przeciętny gracz wybierze raczej tytuły, w których prowadzenie wirtualnych samochodów jest o wiele prostsze i nie wymaga kosztownych dodatków w postaci rozbudowanego sprzętu.

Poziom rozbudowania i złożoności wykorzystywanego sprzętu zależy wyłącznie od nas. Wiadomo, im wyższe ceny poszczególnych komponentów, tym lepsza jakość ich wykonania oraz mocniejsze odczucia immersyjne podczas grania. Można złożyć swoje stanowisko z jednego monitora oraz kierownicy ze średniej półki cenowej nawet za łącznie około 1000 złotych (nie licząc ceny komputera), a także można wydać ponad dziesięciokrotność podanej przeze mnie wyżej ceny. W simracingu panuje jedna zasada dotycząca sprzętu- im więcej wydamy, tym łatwiej będzie nam się wczuć w wirtualne wyścigi.

Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się zbudować swoje wymarzone stanowisko do simracingu, dzięki czemu będę w stanie próbować podbić wirtualne tory wyścigowe.

Komentarze